KUTAISI, Kutisi, Kutaisi... jest drugim, zaraz po Tbilisi, największym miastem Gruzji. Pełni funkcję administracyjną Imeretii, oraz jest ważnym ośrodkiem naukowym kulturalnym i przemysłowym.
Planując
nasz wyjazd do Gruzji, Kutaisi miało być
naszym finishem, miastem gdzie spokojnie wyśpimy się tuż przed odlotem
do
Polski. Plany legły w gruzach i tuż po wylądowaniu samolotu ruszyliśmy w
stronę
miasta żeby się spokojnie wyspać po przylocie (przylecieliśmy ok. 5 rano
na
lotnisko w Kopitnari, 14 km od Kutaisi). Droga do hostelu była dość
emocjonująca - wsiedliśmy do umówionego samochodu z kierowcą i
ruszyliśmy w
stronę miasta. Nieoświetlona droga, pełna dziur, w tle gruzińska muzyka,
kierowca nie mówiący po angielsku, samochód w którym drzwi otwierały się
na
przycisk (wow!); z którego defakto nie potrafiłem wysiąść (o ja
wieśniak!) i gaz do dechy. Jedziemy i nie wiemy gdzie... Na szczęście
nie
zostaliśmy uprowadzeni, a w zamian dowieziono nas pod hostel w którym
dożyliśmy
rana :D
Po krótkiej drzemce, o poranku, rządni zwiedzania
ruszyliśmy w miasto...
Spacerując po krętych uliczkach naszej dzielnicy
doszliśmy do katedry Bagrati (Wniebowzięcia NMP). Sama katedra leży na wzgórzu
Ukimerioni, z którego rozpościera się panorama na miasto. Do katedry niestety
nie zawitaliśmy, z prostych przyczyn naszego niedoinformowania, a mianowicie
braku długich spodni. Także pamiętajcie mili Państwo długi "spodzien" musi być!
Panorama na miasto z Bagrati
Po zwiedzeniu z zewnątrz katedry
Bagrati ruszyliśmy do centrum. Po drodze jeszcze kilka foteczek!
Miejscowe autobusy ;)
Domy mieszkańców nad rzeką Rioni
Gruziński alfabet jest dla mnie prawdziwą zagadką...
W centrum miasta znajduje się duża monumentalna fontanna z jakby to powiedzieć zwierzątkami... Uważam że jest to jedno z obowiązkowych miejsc do zobaczenia w Kutaisi. Chociażby ze względów czysto estetycznych, gdyż nie za wiele ich w tym mieście. Fontanna podobno nawiązuje do złota Kolchidy
Kościół Zwiastowania NMP i druga co do wielkości "Wielka Synagoga" w Gruzji
(podobno już nieużytkowana)
Handlarze owocami... przepyszne dojrzałe arbuzy i melony!!!
Real life...
Gruzińskie tataraki :P
Świetna sprawa! kolejki linowe - szybko i za grosze można dotrzeć w górne partie miasta.
Jako, że mieszkaliśmy "na górce" z lenistwa często korzystaliśmy z kolejki ;)
Nuta nowoczesności... Parlament...
Chwila odpoczynku... z nogami w chmurach...
Gdzie jadaliśmy?
Caffe El Paso (2 Agmashenebeli Str) -
pierwsza gruzińska restauracja jaką odwiedziliśmy, nie znając jeszcze
stołowych zwyczajów... Personel miał dziwne miny i robił sobie z nas
podśmiechujki jak zamówiliśmy po dwa chinkali z każdego smaku (po prostu
chcieliśmy spróbować wszystkiego) oczywiście po tym jak zamówiliśmy,
rozejrzeliśmy się i okazało się, że wszystkim podawano np po 12 szt
jednego rodzaju... No i wyszło że jesteśmy burakami i w ogóle faux pas
:P
Restauracja chyba nie posiada strony internetowej dlatego odsyłam do TripAdvisor tutaj
Beer Bar Zedazeni (Pushkini Street II) - NAJLEPSZE CHINKALI i PRZEPYSZNE CHACZAPURI! Dla mnie nr jeden w Gruzji ;) Również nie posiadają strony internetowej wiec odsyłam do Tripa: tutaj.
Kutaisi Gardenia (Tsulukidze Square) - miejsce, gdzie po zwiedzaniu warto napić się gruzińskiego piwa :) Trip: tutaj.
Gdzie spaliśmy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz